środa, 18 lutego 2015

Pinokio w Biologii :)

Witajcie moi drodzy. Dzisiaj dość szybka notka. 

Zwiedzając internety natknęłam się na przepiękną jaszczurkę. Oczywiście przeważnie w takich momentach dodaje wszelkie strony do "zakładek" i wierzę, że kiedyś będzie taki czas, że o tym poczytam. Jednakże pomyślałam, że moglibyście skorzystać na moim znalezisku i szerzenie wiedzy wygrało. Niestety informacji nie mam za dużo, co potrafię bardzo dobrze wyjaśnić :)
Starczy zbędnego gadania. Przejdźmy do rzeczy..

Moją uwagę przykuła:

Anolis proboscis lub inaczej nazywana jaszczurka pinokio. Dlaczego pinokio?

Dlatego:
źródło: http://xl.cdn02.imgwykop.pl/c3397993/link_LkTpnEkmOr7smpqHWf8TePJKFhMQnrhk,w300h223.jpg




Piękna prawda? 

Jest to gatunek jaszczurki z rodziny długonogwanowatych. Jej charakterystyczną cechą jest wyrostek na pysku. Dlatego nazywana jest pinokiem. Ale po co ten "nosek"? Po to żeby zachwycić osobnika płci przeciwnej. 

Miejsce występowania to średniej wysokości zachodnie stoki Andów w Ekwadorze (nie niżej niż 1200 i nie wyżej niż 1650m n.p.m). Żyją zarówno w górskich lasach jak i w okolicach pastewnych. 

Jaszczurka została odkryta w 1953 roku w Ekwadorze. Uważano jednak, że później wyginęła ponieważ nie była widziana po 1960 roku. Kolejny raz została "odkryta" w 2005 roku, następnie był widziany tylko trzy razy. W 2013 roku odkryto kolonie lęgowe w odległych regionach Ekwadoru. 

Uważa się go za gatunek zagrożony, ponieważ jego obszar występowania nie jest większy niż 200km kwadratowych a obszar przez niego wykorzystywany to 33km kwadratowe. Stwierdza się 5 miejsc, w których występują. Jednakże ciągle występuje spadek jego ilości siedlisk ze względu na wyrąb lasu czy wypas zwierząt czy inne prace człowieka, które wpływają na jego populację. 


źródło: http://iucnredlist-photos.s3.amazonaws.com/medium/866911203.jpg?AWSAccessKeyId=AKIAJIJQNN2N2SMHLZJA&Expires=1455748122&Signature=1RA%2FZQmJdIGZAELuhyhsBSMPgm0%3D



Tak jak wspominałam mało informacji o tym cudownym zwierzątku wiemy, dlatego tylko tyle udało mi się dla was zdobyć. 
Na zakończenie krótki filmik, obrazujący, że tak ona istnieje naprawdę! :D 

Trzymajcie się cieplutko! 


źródła:
1.http://www.iucnredlist.org/details/summary/178727/0
2. http://pl.wikipedia.org/wiki/Anolis_proboscis
3. http://en.wikipedia.org/wiki/Anolis_proboscis
4. https://strimoid.pl/c/oHfdB5/jaszczurka-pinokio-z-nietypowym-nosem [film]


czwartek, 12 lutego 2015

Piękności

Notka miała być w środę, ale pochłonęło mnie robienie faworków :D Musicie mi to wybaczyć, tłusty czwartek bez faworków to smutny tłusty czwartek. 

Dzisiaj chciałabym pokazać wam kilka zdjęć (plus małe informacje) na temat zwierząt, które troszkę wyglądają jak przy użyciu photoshop'a Musicie mi uwierzyć na słowo. O zwierzętach dowiedziałam się dzięki jednej biolożce, która temat ten wykorzystała na angielskim. Także dziękuję jeszcze raz za natchnienie i lecimy dalej:) 

                              
Zaczniemy od tej piękności, której imię brzmi: Red-lipped Batfish.  Gdyby chciał nazwę dosłownie przetłumaczyć na język polski to otrzymalibyśmy nietoperzorybę czerwono ustą. Aczkolwiek myślę, że polscy biolodzy wymyśliliby coś fajnego (o ile już nie jest wymyślone, choć muszę przyznać że polskiej nazwy nie znalazłam). Usta ewidentnie modne, kolor czerwony na ustach chyba nigdy z mody nie wyjdzie. Pozwólcie, że będę ją nazywać piękność. Otóż nasza piękność zamieszkuje wyspy Galapagos. Niestety pływakami to one nie są zbyt dobrymi. Preferują spacery po dnie oceanu. Charakterystyczną cechą jest struktura na głowie, której zadaniem jest zachęcanie/przyciąganie zdobyczy.  


Wszyscy, którzy znają mnie prywatnie wiedzą, że od jakiegoś czasu razem z ulubioną biolożką mamy fazę na pandy. Po prostu pandy są takie słodziaszne i w sumie fajnie byłoby taką pandę przytulić, albo chociaż pogłaskać. Tyle pluszu to chyba dawno świat nie widział. Dlatego jak zobaczyłam tą mrówkę, która przypomina pandę koniecznie chciałam wam ją pokazać. Po długim wstępie mogę napisać, że jej nazwa to: The Panda Ant, czyli po prostu mrówka Panda. Mrówka ta znaleziona pierwszy raz w Chile i znane są tam ze swoich okropnie bolących żądeł. Znaczy żebyśmy się dobrze zrozumieli to żądło nie boli mrówkę, tylko innego osobnika, którego dotknie ;) Jeśli kogoś zainteresowały pando mrówki to zapraszam do pogłębienia tematu tutaj


 Kolejną pięknością będzie Glaucus atlanticus, który doczekał się swojej polskiej nazwy. A brzmi ona "niebieski smok".  Niebieski smok, który jest jadowity, a do tego jest to gatunek morskiego ślimaka tyłoskrzelnego, który mieszka w wodach umiarkowanych i tropikalnych. Poza tym, że jest piękny i chciałoby się go przytulić <3 to jego charakterystyczną cechą jest pływanie głową w dół. Do tego używa gazów , które ma w swoim żołądku. Cóż.. żyć nie umierać:) 


                                                    
Kolejna piękność to Saiga Antelope, w języku polskim nazywana Suhak. Występuje na stepach Azji Środkowej na terenie Rosji, Mongolii i Chin. W Mongolii natomiast uznawany jest za endemita [unikatowy dla tego regionu]. Zastanawiacie się pewnie po co mu taki śmieszny nosek? Natura raczej nie tworzy czegoś bez powodu. Tak samo jest w tym przypadku, ponieważ to zgrubienie między nosem a czołem, które nadaje łukowaty kształt całej głowie służy do oczyszczania wdychanego powietrza z pyłu i piasku. 


                                                               
Dwaj panowie/panie a może parka ewidentnie dobrze się bawią w swoim towarzystwie. Nazywane są Shoebill a w języku polskim to Trzewikodziób. Nie wiem gdzie ktoś widział trzewik.. ale nie mnie to oceniać. Trzewikodziób zamieszkuje Sudan, Ugandę, dorzecze Kongo i brzegi jeziora Czad. Na początku badacze mieli problem z przydzieleniem go do konkretnej grupy, sugerowano bocianowate później pelikanowate albo czaplowate. Dzięki temu, że nauka idzie do przodu to badania DNA umożliwiły przydzielenie Trzewikodzioba do grupy pelikanowych (Pelecaniformes).  Najbardziej w oczy rzuca się dziób, który jest gruby, szeroki, ale krótki. Przeważnie spuszczony ku dołowi, a nawet oparty na szyi. Poruszany silnymi mięśniami co umożliwia mu łapanie śliskich ryb dwudysznych. Oczyska przesunięte ku przodowi, co pomaga mu w widzeniu  trójwymiarowym. 



                                             
I ostatnia piękność. Myślę, że podejrzewacie mnie o szerzenie photoshop'a ale nie moi drodzy takie zwierzę istnieje naprawdę. Nazwa Okapi coś wam mówi? No właśnie, każdy słyszał, milion razy w grze w inteligenta wykorzystywał, ale mało kto wiedział jak wygląda. Także już wiecie jak. Zamieszkuje centralną Afrykę. Należy do rodziny żyrafowatych. Co dziwne, bo myślałam, że bardziej będzie spokrewniony z zebrą, a tu taki psikus. Od 1932 roku jest pod ochroną. Do 1901 roku był znany tylko lokalnej ludności Demokratycznej Republiki Konga. Znalazłam jeszcze ciekawą informację, że jako jedne z niewielu ssaków potrafią lizać sobie uszy. To dopiero długaśne jęzory. 


Na dzisiaj to wszystko. Jeszcze kiedyś wrzucę wam inne przykłady zwierząt, które są wyjątkowe. 
Trzymajcie się cieplutko! 



Źródła: 
1. http://www.boredpanda.com/unusual-animals/
2.  http://en.wikipedia.org/wiki/Red-lipped_batfish
3, http://pl.wikipedia.org/wiki/Niebieski_smok
4.http://en.wikipedia.org/wiki/Saiga_antelope
5,http://pl.wikipedia.org/wiki/Trzewikodzi%C3%B3b
6. http://pl.wikipedia.org/wiki/Okapi
7. Wszystkie fotografie pochodzą z linku z punktu 1. 








niedziela, 8 lutego 2015

Placebo

Żyję! Naprawdę żyję! Wszystko pięknie zaliczone, pora na odpoczynek. Skoro pora na odpoczynek to też pora na bloga, a nawet powinnam powiedzieć/napisać blogi. Moi drodzy dziś rozpoczynam serię, o której wspominałam wam wcześniej. Co kilka notek będę oddawać "pióro" innej osobie, żebyście mogli poznać trochę ich zdanie, a także ich pasję. 


Dzisiejsza notka jest w pełni napisana przez moją ulubioną psycholożkę! Poprosiłam ją o napisane kilku słów na temat PLACEBO.  Dziewczyna wzięła sobie do serca kilka słów bo oddała mi prawie dwie strony :) Ale to świetnie! 
Mam nadzieję, że spodoba wam się nowa seria i trochę inny styl pisania :) A teraz, żeby już nie przedłużać zapraszam do lektury... 

źródło: http://nowyolimp.net/image.php?id=36
„Wstrzyknęła żołnierzowi roztwór soli fizjologicznej, tak jakby podawała mu morfinę. Pacjent od razu się uspokoił. Zareagował tak, jakby otrzymał prawdziwy lek, podczas gdy podano mu odrobinę słonej wody”.


Zapewne wiele osób słyszało o placebo, głównie w kontekście badań nad działaniem nowych leków, zabiegów medycznych czy terapiach niekonwencjonalnych. Czym ono dokładnie jest? To substancja lub działanie (np. zabieg chirurgiczny) obojętne dla stanu zdrowia pacjenta. Dana osoba nie wie, że zastosowano u niej coś, co nie jest prawdziwym leczeniem, bo wszystko, oprócz leczniczych właściwości, jest takie samo jak dla rzeczywistej terapii.
źródło: http://dolinabiotechnologiczna.pl/wp-content/uploads/2011/03/Efekt-placebo-niweczy-wieloletnie-prace-nad-nowymi-lekami.jpg


Skoro placebo nie jest prawdziwym lekiem, to nie powinno poprawiać stanu zdrowia pacjenta; nie jest też dla niego szkodliwe… po co je więc stosować?

Należy przede wszystkim zadać sobie pytanie, czy placebo naprawdę nie ma żadnych pozytywnych skutków? Często stosowanie prawdziwego leku może być szkodliwe dla pacjenta. Takie oszukanie go, że przyjął ten lek, (podczas gdy w rzeczywistości otrzymał placebo), może znacznie poprawić jego kondycje psychiczną. Zdarza się, że pacjent, który przyjął placebo zamiast prawdziwego leku naprawdę zdrowieje. Okazuje się, bowiem, że już nawet sama wizyta lekarza czy drobna porada może znacznie poprawić stan chorego. Dlatego też, gdy wierzy on, że przyjął silną dawkę leku, zauważa u siebie poprawę („przecież tak musi być!”), chociaż ona w rzeczywistości nie nastąpiła. To właśnie nazywa się efektem placebo.


Skąd w ogóle pomysł zamiany prawdziwych substancji na placebo? Przenieśmy się na chwilę w czasy II wojny światowej. Wielu, bardzo wielu rannych żołnierzy trafiało wtedy na stół operacyjny. Do znieczulenia używano morfiny. Ale, jak wiadomo, czasy były ciężkie, brakowało wszystkiego, więc skończyła się też i morfina. Amerykański chirurg Henry Beecher przystępował do operacji ciężko rannego żołnierza, ale brak środków przeciwbólowych mógłby doprowadzić do wstrząsu kardiogennego pacjenta. Wówczas jedna z pielęgniarek wstrzyknęła żołnierzowi roztwór soli fizjologicznej, informując go, że jest to morfina. Efekt? Żołnierz uspokoił się zupełnie tak, jakby otrzymał prawdziwy lek. W czasie operacji odczuwał pewien ból, ale nie doznał wstrząsu. Psychika ludzka chyba nigdy nie przestanie nas zdumiewać…
źródło: https://wmojejopinii.files.wordpress.com/2012/08/placebo.jpg


Obecnie placebo jest wykorzystywane do testowania leków i różnych terapii w badaniach klinicznych. Pacjentów dzieli się na dwie grupy – jedni otrzymują prawdziwy lek, drudzy identycznie wyglądające placebo, ale obie grupy myślą, że otrzymują ten sam, testowany lek. Uważa się go za skuteczny, jeśli w grupie leczonej lekiem testowanym odsetek osób wyleczonych lub z poprawą będzie większy niż w grupie leczonej placebo. Dodatkowo porównuje się częstość występowania działań niepożądanych w obu grupach. Te, które występują częściej w grupie leczonej lekiem testowanym, można przypisać działaniu testowanego leku.

Działanie niepożądane… czy mówiąc o efekcie placebo, mamy na myśl tylko skutki pozytywne? Otóż nie! Osoby poddane działaniu placebo mogą odczuwać też skutki uboczne. Wszystko zależy od tego, jaka informacja – pozytywna czy negatywna – zostanie im przedstawiona. Naukowcy często mówią wówczas o efekcie nocebo.

Skoro placebo tak silnie oddziałuje na ludzką psychikę, to nie możemy zapomnieć o jego wykorzystaniu w badaniach prowadzonych na gruncie psychologii. Kluczowe znaczenie dla kształtowania się efektu placebo czy nocebo mają postrzeganie, przekonania i oczekiwania danej osoby. Przytoczę tu jedno z badań, które pokazuje, jak wielkie znaczenie ma właśnie informacja. 

Dwaj psychologowie, Schachter i Singer, podawali jednej z grup osób badanych roztwór adrenaliny, drugiej zaś – sól fizjologiczną (bez informowania o tym, co jest podawane badanym). Każdą z tych grup podzielili jeszcze na dwie: część badanych poinformowano, że będą odczuwać objawy takie, jak uczucie pobudzenia, przyśpieszenie akcji serca, pocenie dłoni itp., pozostałym nie udzielono żadnej informacji. Spośród tych czterech grup najbardziej nasilone objawy działania adrenaliny wystąpiły u osób, które otrzymały tę substancję i były uprzedzone o charakterze objawów, które powinny wystąpić. Jednak nieznacznie tylko mniejsze nasilenie objawów pojawiło się u tych osób, którym wstrzyknięto sól fizjologiczną i uprzedzono o mających wystąpić objawach pobudzenia! Znacznie mniej nasilone objawy wystąpiły u tych, którzy otrzymali adrenalinę, ale nie otrzymali żadnej dodatkowej informacji i, jak można się było spodziewać, najmniej objawów zgłaszali ci, którzy otrzymali placebo i nie mieli żadnych informacji kształtujących ich oczekiwania.
źródło: http://m.natemat.pl/3a4ec16c699df8bba6e8d383f29b6010,641,0,0,0.png
Dane na fotografii nie są odzwierciedleniem opisanego wyżej badania.


Czy o placebo możemy mówić tylko na gruncie psychologii i medycyny? Nie, z efektem placebo stykamy się niejednokrotnie w życiu codziennym. Boli nas na przykład głowa, a ktoś ze znajomych podaje nam środek, którego jeszcze nie znamy. Zapewnia, że ból ustąpi po kilku minutach i rzeczywiście tak się dzieje. Zamiast tabletki przeciwbólowej równie dobrze mógłby nam zaproponować witaminę C. Sugestywna zachęta połączona z zaufaniem może, chociażby też na krótko, złagodzić ból.


Wniosek z tego taki: bądźmy pozytywnie nastawieni! J

Mam nadzieję, że wam się podobało! 
Trzymajcie się cieplutko! 
Następna notka już w środę! :)

źródła:
1. Wykłady przedmiotu "Psychologia społeczna"

2.  http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,17282224,Skad_sie_wzielo_placebo.html


środa, 28 stycznia 2015

Spotkanie..

Dopadła mnie.. w sumie tak jak wszystkich. Niektórzy są już po, inni w trakcie (tak to ja), inni dopiero ją spotkają. O kim mowa? O sesji... Nie narzekam, po 4 latach studiowania człowiek potrafi się przyzwyczaić, że dni głównie lecą na nauce. Kiedy już znajdzie się ta chwila wolna to przeważnie wykorzystuje się ją na jedzenie albo spanie ;) Materiału dużo, egzaminów dużo, a po drodze jeszcze końcowe kolokwia. 
źródło: http://www.italianovero.com.pl/wp-content/uploads/2013/07/nauka-jezyka-wloskiego.jpg


Jednakże jest dobra wiadomość, bo już 9 (czarny scenariusz) powinnam być po sesji. Dajcie mi dzień na odespanie i do was wracam z nową serią notek. Nie będę zdradzać za wiele.. aczkolwiek oddam pióro kilku osobom i pokaże wam co ich interesuje :) Pierwsza notka będzie o Placebo :) Nic więcej wam nie zdradzę ;) 

Trzymajcie kciuki! 
Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła do wrócić. 


Trzymajcie się cieplutko! :) 

niedziela, 11 stycznia 2015

Lustereczko lustereczko powiedz przecie..

Noc biologów już za nami. Myślałam, że nikt się nie pojawi przez tą cudowną (deszczową, wietrzną) pogodę, ale kilka osób zawitało. Jestem ogromnie wdzięczna! Stresu trochę było jak zawsze. Odwiedziło mnie również kilka osób ze studiów licencjackich i było mi ogromnie miło z tego powodu! Czułam się dużo lepiej! Ogromnie dziękuję kieruję w waszą stronę. Również dziękuję mojemu ulubionemu biologowi, a może powinnam napisać biolożce, której obecność na sali była ogromnym wsparciem :) 
źródło: nocbiologów.home.pl

Pora na kolejną notkę. Dziś kilka informacji na temat oglądania się w lustrze.
Lustereczko powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie?. A przede wszystkim.. kim jest osobnik, na którego patrzę?! 


Z tego co mnie pamięć nie myli pisałam kilka notek na temat prymatów (a może była to jedna? zabijcie ale nie pamiętam), wspominałam wam, że nie wszystkie prymaty, ale i zwierzęta (ogólnie) potrafią rozpoznać się w lustrze. Mówi się, że jak zwierze rozpoznaje się w lustrze to świadczy o inteligencji zwierzęcia.. więc jak was pies warczy na siebie w lustrze... nie muszę kończyć co? 

Badania były prowadzone na małpach - Rezusach (makak rezus), jest to gatunek małpy wąskonosej z rodziny makakowatych. Jest go na tyle dużo, żeby nie uznawać za gatunek zagrożony. Maksymalnie osiąga 64 cm wzrostu, ale ogon liczy 32cm. Masa ciała do 12kg (u samców). Dymorfizm płciowy zauważalny w rozmiarach ciała, jak to bywa prawie zawsze samice są mniejsze i ważą koło 5,5kg. W pewien sposób są socjalne, ale nie przywiązują się do określonego terenu. Stada dość duże, można by powiedzieć 200 osobowe rodziny. Co najważniejsze (sory panowie) w stadzie przewodzą samice. Są one bardzo głośne (nie tylko panie) i uwielbiają kąpiele.  Genetyczne podobieństwo rezusów do człowieka jest wykorzystywane w badaniach biologicznych, medycznych i psychologicznych, również jako zwierzę doświadczalne. Co ciekawe! U rezusów po raz pierwszy wykryto istnienie białka Rh. O krwi pisałam tutaj 
źródło: http://dinoanimals.pl/wp-content/uploads/2013/12/Rezus18.jpg


Jednakże małpy te nie potrafią się rozpoznać jak patrzą w lustro, ale naukowcy stwierdzili, że nauczą je patrzeć i widzieć siebie. Badania prowadzone były pod opieką Liangtang Chang z Chińskiej Akademii Nauk.
                                                       źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Rezus
                                            Filmik pani mamy rhesus z dzieckiem :)

Warto zauważyć, że ludzkie niemowlę też od razu nie jest takie genialne i jak widzi się w lustrze to myśli "mm, ale ze mnie przystojniak/ ładna laska". Oczywiście dziecko widzi kogoś w lusterku i zauważa odbicie, ale dopiero koło 2 lat rozumie, że widzi swoje odbicie. 
źródło: http://blog.helendoron.pl/wp-content/uploads/2013/04/lustro.jpg


Wychodzi na to, że małpy mają taki jakby podstawowy program do samorozpoznania, ale potrzebują uaktualnienia, żeby zrozumieć co widzą. Stwierdzono to na podstawie innych prowadzonych badań, na których to małpy musiały wykorzystać zjawisko refleksji światła. Wykorzystywać lusterko to one potrafią ;) Jednakże kiedy oznaczono w jakiś sposób twarz małpy nie potrafiła zdać sobie sprawy, że coś jest nie tak z jej twarzą. 

Dlatego postanowiono zrobić kolejne badania, podczas których laserem (nieszkodliwym) puszczano wiązkę światła na twarz małpy, które siedziały przed lustrem. Miało to je zdenerwować. W ciągu 5 tygodni pięć z siedmiu małp powoli zaczynały identyfikować się w lustrze, w porównaniu do grupy kontrolnej, która nie była przeszkolona. 
źródło: http://dinoanimals.pl/wp-content/uploads/2013/12/Rezus19.jpg


Było to wiadome w momencie kiedy patrzyły w lustro i dotykały miejsca na twarzy, w którym znajdował się laser, a następnie wąchały swoje paluszki. Następnie używały lustra do sprawdzenia innych części ciała, których nie widziały wcześniej. 

Badania mogą być dobrą wiadomością dla  ludzi, którzy nie potrafią się rozpoznawać choćby  w autyzm, chorobie Alzheimera czy urazach głowy. Szkolenia dla takich ludzi będą mogły pomóc wypełnić im braki w przetwarzaniu informacji w mózgu. 

Jednakże warto zauważyć, że na razie małpy zauważyły coś na sobie, ale nie jesteśmy pewni do końca czy one rozpoznają siebie :) 
                                              źródło: https://www.youtube.com/watch?v=7oKieWRzH7g
                                          Badanie z laserem :) 





Na dziś to wszystko.
Trzymajcie się cieplutko! 


Źródło:
1. http://pl.wikipedia.org/wiki/Rezus
2. http://www.iflscience.com/plants-and-animals/rhesus-monkeys-may-learn-recognize-themselves-mirrors








niedziela, 21 grudnia 2014

Świąteczny misz masz

Coś czuję, że dzisiejsza notka będzie okropnie chaotyczna.. ale tak to jest jak się bierze zbyt wiele obowiązków na siebie. Organizm, też czasem musi odpoczywać! Nie jestem niezniszczalna jak zawsze myślałam ;) Zaczynajmy! :) 

źródło: http://www.nocbiologow.home.pl/img/logo.png


Zacznijmy od ogłoszenia. Jeśli jesteś gimnazjalistą, albo licealistą i interesuje Cię biologia, a przede wszystkim lubisz czytać mojego bloga to zapraszam na mój wykład, który odbędzie się na NOCY BIOLOGÓW na UKSW [Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego]. Wystąpię z wykładem "Zombie w biologii?" o godzinie 18:30. Przewidywany czas wystąpienia to 45 minut. Jeśli jesteś stałym czytelnikiem to przykład zombie, opisałam kilka tygodni temu. Możesz przeczytać go tutaj: Klik  Oczywiście postaram się przedstawić jak najwięcej przykładów zombie w biologii.
Jeśli natomiast chodzi o szczegóły Nocy Biologów, zapraszam do zapoznania się z "repertuarem" i zachęcam do wzięcia udziału Noc biologów 2014 . Byłoby mi bardzo miło, jeśli ktoś z was pojawiłby się na wykładzie i dał mi o tym znać po zakończeniu. Do zobaczenia! 



Chciałabym dziś w ramach notki zamieścić kilka informacji na temat zjawiska jakim jest Deja Vu. Natknęłam się ostatnio na artykuł w czasopiśmie "Panorama 21 wiek" [3 jesień 2013]. Postaram się zamieścić teraz najważniejsze info z tego artykułu i myślę, że pozostawię swój komentarz (jak zawsze..). 

Zaczynajmy! 

Na pewno każdy z was chociaż raz w życiu krzyknął (lub powiedział): "mam Deja vu".. Tak naprawdę nikt nie wie o co chodzi, ale kojarzymy Deja Vu jako odczuwanie czegoś co miało już miejsce. Tak jakbyśmy podróżowali w czasie. W artykule autor powołuje się na badania epidemiologiczne, w którym dowodzi, że 60-80% zdrowych ludzi miewa to zjawisko. W dalszej części artykułu możemy dowiedzieć się, że zjawisko to dotyczy bardziej osób wykształconych z wyższymi dochodami (ależ te dochody najważniejsze..) oraz u osób podróżujących, u osób, które pamiętają swoje sny, rzadziej u osób starszych. Warto zaznaczyć, że owe zjawisko trwa zaledwie kilka sekund i większość osób ma z nim pozytywne skojarzenia. 

Co mówią psycholodzy? 
Mówią to, że wyjaśnienie tego zjawiska związane jest z poprzednimi wcieleniami, pozaziemską teleportacją.. pozwolicie, że tego nie skomentuje... 

Z biologicznego punktu widzenia, zjawisko to związane jest z aktywnością ludzkiego mózgu, wiemy to z symulacji diagnostycznych określonych obszarów w mózgu. Zjawisko to można było wywołać u osób cierpiących na padaczkę i je obserwować. dlaczego akurat u takich osób? 

Jednakże teraz pora na werble.. Dotychczas badacze próbowali, stawiali hipotezy, ale nic szczególnego z badań im nie wychodziło. Jak to mówią operacja zakończyła się sukcesem, ale pacjent nie przeżył. 
Uczeni z Środkowoeuropejskiego Instytutu Technologii Uniwersytetu Masaryka (CEITEC MU) oraz Wydziału Medycyny Uniwersytetu Masaryka w Brnie dowiedli, że jest związek między konkretnymi strukturami mózgu, a deja vu, co oznacza, że zjawisko ma charakter neurologiczny. 

Badanie, które przeprowadzili ukazało różnicę w budowie mózgu, ponieważ największe różnice znajdowały się w hipokampie (pamięć). Badanie odbywało się na osobach, które znały zjawisko Deja Vu oraz na takich, które nigdy wcześniej go nie odczuły. Okazało się, że osoby, które znały zjawisko Deja vu miały (nieznacznie) ale jednak mniejszy hipokamp w porównaniu do drugiej grupy badanych. Naukowcy jak zawsze poszli o krok dalej.. i dowiedli, że u osób, które częściej doświadczały tego zjawiska miały mniejszy hipokamp w porównaniu do tych, które doświadczały deja vu, ale rzadziej. 
źródło: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/2e/Gray739-emphasizing-hippocampus.png

Podsumowując oznaczałoby to, że zjawisko Deja vu jest w pewnym sensie błędem systemu, w momencie aktywności hipokampu dochodzi do crashowania systemu. 


Ale wiecie co to sugeruje? Że wszelkie błędy, czy nasze spostrzeżenia wyższej rangi są po prostu błędami lub nie, naszego mózgu. Co może sugerować, że wrażenie opuszczania swojego ciała, które jest charakterystyczne dla osób, które doznały "chwilowej" śmierci, jest po prostu błędem w działaniu naszego mózgu.. 
Źródło: "Panorama 21 wiek"; 3, jesień, 2013.

Zagadki, zagadki wciąż zagadki.. 
Myślę, że artykuł jest całkiem nieźle napisany. Mogłabym się czepiać, ale tego nie zrobię. Obiecuję, że kolejna notka będzie zbiorem kilku artykułów plus moje wnioski.  

Myślę, że większość z was już zauważyła, że zbliżają się święta.. Ostatnio przeglądając fb natknęłam się na grafikę przedstawiającą zapachy związane z choinką. Obrazek wygląda tak: 
źródło: http://www.compoundchem.com/2014/12/19/christmastrees/

Na zdjęciu przedstawione zostały trzy "aromaty", które zawiera choinka. Mowa o Bornyl Acetate (wybaczcie, ale nie znalazłam polskiej nazwy), który znajduje się srebrnej sośnie i jodle balsamicznej. Alfa pinen- znajduje się w sośnie [wyróżnia się dwa nazwijmy to podtypy i jeden jest popularny w Europie a drugi w Północnej Ameryce]. Beta pinen - jest głównie emitowany przez leśne drzewa. W sumie powiem wam, że to straszne wiedzieć takie rzeczy.. No bo wiecie, nagle ten cudowny zapach świerku, choinki podczas świąt to zwykła chemia.. ;) 

źródło: http://www.tapeciarnia.pl/edycja,186659.html

Na zakończenie chciałabym wam życzyć zdrowych i spokojnych świąt. Przede wszystkim spędzonych w rodzinnej atmosferze bez scen ;) W razie gdybym nie pojawiła się przed nowym rokiem, to jeszcze życzę mam udanej zabawy i krótkiej listy postanowień na 2015 rok ;). 


Trzymajcie się cieplutko! 

sobota, 15 listopada 2014

Rośliny Zombie


Jeśli śledzicie mnie od jakiegoś czasu, albo znacie mnie prywatnie, to wiecie, że jestem ogromną fanką THE WALKING DEAD, wszelkich zombiaków i wszystkiego co z nimi związane. Jeśli ktoś z was równie jest "podjarany" tematem to zapraszam na drugiego bloga, o tej właśnie tematyce - klik


Kiedy na zajęciach dostaliśmy możliwość przedstawienia prezentacji na dodatkowy plusik, a że ja lubię takie rzeczy robić to oczywiście się zgłosiłam. Kiedy usłyszałam, że jednym z tematów jest zamiana w rośliny zombie, od razu stwierdziłam, że to coś dla mnie. 

źródło: http://images.clipartlogo.com/files/ss/original/759/75929578/cartoon-of-a-green-zombie-hand.jpg


Zacznijmy od tego, że mam nadzieję, że każdy z was wie co to jest zombie? Dla tych, którzy nie mają pojęcia to po prostu jest to organizm, który jest manipulowany przez inny organizm. Innymi słowy sam nie panuję nad tym co robi i troszkę z myśleniem u niego ciężko. 
źródło: http://blogs-images.forbes.com/merrillbarr/files/2014/03/the-walking-dead.jpg


W naszym przypadku żeby "zrobić" roślinę zombie potrzebujemy bakterie fitoplazmy. Bakterie, które są pasożytami roślin/ owadów. U roślin atakują łyko, poprzez oczywiście owady, które podczas żerowania wpuszczają swoją "zarażoną" ślinę. 

No dobrze, a jak już bakteria dostanie się do rośliny to jak ona robi z niej zombie? 

Sprawa jest dość prosta. Całkowicie ją sterylizuje. Powoduje, że jej kwiaty stają się zielone i raczej przypominają pędy niż wcześniejsze zdrowe kwiaty. Tak samo jest w przypadku płatków, również stają się zielone. Kolejną rzeczą są tak zwane czarcie miotły, czyli wytworzona duża ilość pędów. Innymi słowy roślina, która wcześniej była kolorowa staje się zielona i pokryta pędami. Kolejną sprawą jest to, że niestety bądź stety roślina żyje dalej, czyli nici z żywych trupów. W tym przypadku roślina żyje i funkcjonuje dalej dla potrzeb pasożyta, jednakże jest ona martwa ze względów ewolucyjnych, ponieważ nie będzie zdolna do wytworzenia kolejnego pokolenia. 
źródło: publikacja zamieszczona w źródłach pod numerem 1 

źródło: publikacja umieszczona w źródle pod numerem 1. Po lewej stronie widok rośliny zdrowej, po prawej zarażonej przez fitoplazmy (arabidopsis thaliana)

Zagłębiając się bardziej w temat, dowiedziałam się, że bakterie manipulują za pomocą białka SAP54, które wpływa na metabolizm i cały rozwój rośliny, powodując wszystkie wcześniej wymienione przeze mnie zmiany. Oczywiście wszystko dzięki białku RAD23, które znajduje się w roślinie. Połączenie tych dwóch białek jest tragiczne w skutkach. RAD23 jest odpowiedzialne za wytwarzanie kwiatów. Tak samo roślina posiada grupę czynników transkrypcyjnych MTF, które odpowiadają za kwitnienie. Również gdy te czynniki spotkają się z SAP54 nie jest ciekawie. Roślina zostaje wysterylizowana. 
źródło: publikacja umieszczona pod numerem 1 (arabidopsis thaliana)


Kolejna sprawa, grupa naukowców zajmująca się tym przypadkiem zauważyła, że połączenie tych dwóch białek zwiększa zainteresowanie wśród pewnej grupy owadów (Leafhopper - rodzina Cicadellidae). Zapytacie jak oni mogli się tego dowiedzieć? To proste, po prostu więcej jajeczek kolejnego pokolenia znajdowało się na tych zarażonych roślinach niż na tych zdrowych. 
źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Leafhopper#mediaviewer/File:Bothrogonia_ferruginea_Yokohama_20060326.JPG
źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Leafhopper#mediaviewer/File:Cicada0001.jpg
źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Leafhopper#mediaviewer/File:Eupteryx.aurata.jpg
Nie wiem jak wy, ale ja myślę, że te owady są urocze ;) 


I co wy na to?
Jak podoba się wam roślina zombie? 
Mniej spektakularna prawda? 

Trzymajcie się cieplutko! 




źródło: 
1. A. M. MacLean, Z. Orlovkis, K. Kowitwanich, A. M. Zdziarska, G.C Angentent, R. G. H. Immink, S. A. Hogenhout, 2014,  „Phytoplasma Effector SAP 54 Hijacks Plant Reproduction by Degrading MADS-box Proteins and Promotes Insect Colonization in a RAD23- Dependent Manner, PLOS Biology, vol. 12, issue 4
2. http://www.nature.com/news/bacterial-tricks-for-turning-plants-into-zombies-1.15011